03.10.2009   Czy można zrobić wystawną galę po staropolsku... tfu... staromiejsku i pod mostem? Można! Staromiejski Dom Kultury w Warszawie udostępnił kwartalnikowi "QFANT" małą Salę Kameralną (błąd, błąd, bo laureaci przybyli z całymi rodzinami i z licznym gronem przyjaciół), gdzie odbył się uroczysty finał konkursu "HORYZONTY WYOBRAŹNI". Po wręczeniu nagród rozpoczęła się pierwsza część nieoficjalna, która w skrócie polegała na tym, że goście męczyli zaproszonych pisarzy o autografy, a organizatorzy szukali chętnych na dodatkowe kieliszki wina. Druga część nieoficjalna odbyła się pod mostami. I to wcale nie dlatego, że nadużyliśmy napojów alkoholowych :) Przygarnął nas po prostu pub "Pod mosteczkiem" (doczłapaliśmy do niego na piechotę, raptem kilka kilometrów) i tam przy pysznym jedzeniu i w doborowym towarzystwie wykluł się pewien pomysł. Ale o tym na razie cicho, sza...

 

 

 

 

 

 

Siwmir też podpisuje "Żabła...", a co!

 

 

 

Jak oni się tu wszyscy zmieszczą?.

 

 

 

Fotografów było więcej, niż zaproszonych gości.

 

 

 

 

Chwila wytchnienia tuż przed rozpoczęciem.

 

 

 

 

Redaktor naczelny kwartalnika QFANT usiłuje skompresować publiczność.

 

 

 

Był sobie złodziej. Kobiecych serc.

 

 

 

W zasięgu rażenia pędzli.

 

 

 

 

Siwmir zawsze wie, gdzie usiąść. Za kotarą były kieliszki z winem.

 

 

 

Ukradkowe spojrzenia.

 

 

 

Pełnowzroczne porozumienie.

 

 

 

Dajcie mi też zrobić zdjęcie!

 

 

 

 

Dyplomy zamiast kopert.

 

 

 

 

Sezonowy odstrzał laureatów.

 

 

 

 

Chyba coś zmalowała.

 

 

 

 

 

Nagrodami za pierwsze miejsce były nie tylko książki A. Pilipiuka i  A. Bishop,

ale także "Był sobie złodziej" J. Skowrońskiego, "Dom na wyrębach" S. Dardy i "Żabeł trojański" J.Siwmira.

 

 

 

 

 

Zasłużone gratulacje.

 

 

 

 

Prezentacja łupów.

 

 

 

 

Jury przypomniało sobie o kopertach.

 

 

 

 

 

Adam niemalże pocałowałby jednego z laureatów w rękę.

 

 

 

 

Andrzej Pilipiuk najwyraźniej stara się coś ukręcić.

 

 

 

 

 

Światowid XXI wieku.

 

 

 

 

 

Aż tyle będę musiał przeczytać?!

 

 

 

 

Gra w kolory.

 

 

 

 

No, nareszcie!

 

 

 

 

Stefan Darda nie tylko podpisywał, ale i spowiadał.

 

 

 

 

To tylko moja dzienna porcja.

 

 

 

 

Tomek Orlicz tłumaczył egipskiemu koledze, że poziom konkursu był bardzo wysoki..

 

 

 

 

W przyszłym roku też będzie konkurs, obiecuję!

 

 

 

 

Rozmowy w bardzo ścisłym gronie.

 

 

 

 

No i gdzie ja podziałem ten swój autograf?

 

 

 

 

Czego się nie robi dla fanów. Nawet dedykacje wierszem.

 

 

 

 

Trzeba było wszystko wypić i zjeść, pod groźbą zostania jurorem w następnej edycji konkursu.

 

 

 

 

Niektórzy więc starali się jak mogli.

 

 

 

 

 

A to mnie kolega zaskoczył! Naprawdę moje zdjęcie wisi u Pana na ścianie??

 

 

 

 

 

Poważnie mówisz, żeby wysłać naczelnemu zdjęcie kobietki

ubranej tylko w płyty kompaktowe?

 

 

 

 

 

Przepraszam, zgubiłem pióro ze statuetki, ale za to wypiłem

trzy kieliszki wina... więc, czy możemy już wyjść?

 

 

 

 

 

Wycieczka krajoznawcza po Warszawie. Zanim doszliśmy do Pubu,

mieliśmy po drodze ochotę zjeść wszystko co się rusza.

 

 

 

 

 

 

Te kraty zaraz za nami zamknęli. Trzeba było przygotować okup.

 

 

 

 

 

 

Rozmarzenie i Wściekłość. Jakby trochę na odwrót.

 

 

 

Dokładną relację z tej uroczystości będzie można przeczytać już niebawem na łamach kwartalnika fantastyczno-kryminalnego QFANT.

 

 

 

 

 

aktualia