12.10.2009   Wernisaż Jurka Dołżyka w kawiarni Alternatywy przyciągnął mnóstwo osób. Pięknie wyeksponowane olejne kwiaty idealnie pasowały do romantycznego klimatu wnętrz. Kto jeszcze nie widział tych obrazów niech szybko zajrzy na Marszałkowską 2 w Warszawie, bo nie będą tam zbyt długo wisiały.

 

 

 

 

Powitanie.

 

 

 

Zawiane trio.

 

 

 

Jurek rozpaczał, że wśród prezentów nie ma słynnej nalewki Siwmira.

 Przyrzekłem poprawę. Za to jak widać niektórzy przynieśli słoik z dżemem...

 

 

 

 

 

... i złoty kapturek na butelkę.

 

 

 

 

Do fotografowania można było pożyczyć sobie kliszę z sufitu.

 

 

 

Trema chwytała za gardło nawet taką świetną śpiewaczkę jak Agnieszka Lużyńska.

 

 

 

Przecięcie wstęgi oddzielającej nas od kieliszków.

 

 

 

 

Dużo było ludzi. Nieludzi zresztą też.

 

 

 

Siwmir ukradkiem podpija.

 

 

 

Reakcja na momenty w wierszach.

 

 

 

Spuścił Jurek Siwmira ze smyczy, a Siwmirowi odbiło.

 

 

 

 

Te ręce po prawej są moje. Czytam wiersz dedykowany autorowi obrazów.

 

 

 

 

W jakim języku śpiewała pani Krysia? Nikt nie wiedział.

 

 

 

 

 

 

Hmm... mieliśmy śpiewać Kaczmarskiego a wyszedł Rublow:-)

 

 

 

 

Jurek maluje... tfu... śpiewa.

 

 

 

 

 

Rozmowy po występie. Noc była długa.

 

 

aktualia