|
|
|
JĘZYK NIEMIECKI
Chirograph für P. K. M.
ich wollte dass du mir ein Bild malst ein Pferd rennend auf der Leine voll Wind im Eichenrahmen wie im Sarg geschlossen
du wünschtest ein paar Saiten ein Lacksiegel, einen Hermelinpelz und noch... dass ich ein Chirograph unterschreibe
ich säte ein Feld voll Geigen ich nahm den Tieren das Leben und das Siegel versprach man mir zuzuschicken mit dem Bandflieger der Zeit – aus dem Mittelalter
dann zerrissest du den Vertrag weil er in keinem blauen Umschlag war und nicht mit schwarzer Tusche geschrieben
die Tränen mit keiner farblosen Farbe gemalt fielen von einem nicht existierenden Ross auf den Mangel des Holzrahmens
du machtest mir eine Szene dass... es nass war
verzeih
Przetłumaczył: Tomasz Ososiński
Tomasz Ososiński - tłumacz literatury niemieckiej, autor wierszy.
Chwila Tomasz Ososiński
Rzeczy które robiliśmy, kiedy umierał Michael Jackson
Był trzeci dzień lata. I duszno. Od 16.00 pysznie bawiliśmy na Koziej, gdzie nagrody odebrało kilka super dziewczyn. (To wielki gest, Redaktorze Nacz. Uściski) Jedliśmy sałatkę w kalafiora i wołowinę na zimno w galarecie. Mówiliśmy o Bennie i stowarzyszeniu. (W tym samym momencie Igor zjeżdżał 800 m w głębię na platformie wiertniczej.) Potem siedzieliśmy w ogródku Telimeny, my nad kawą, oni nad koniakami, gdy urwała się chmura i część z nich musiała się schować pod nasz parasol, bo pod tym pierwszym (koniakowym) już nie było miejsca. Zamówiliśmy taksówkę i przenieśliśmy się do Muranowa, na film i dyskusję o filmie, gdzie pojawił się także – spotkany już wcześniej na Koziej – Zdzisław Jaskuła, a z nim po raz drugi – jako temat – Benn. Podczas gdy pani w drugim rzędzie z przejęciem komentowała miłość bohaterki do psów, Kazimiera odbierała telefon. Potem była jeszcze krótka rozmowa przy wyjściu, kilka papierosów, po jednym na głowę, i w końcu rozeszliśmy się: oni prosto i w Długą, a my w dół, do metra. W domu herbata i rozmowy. To jakoś wtedy chyba, może podczas zwyczajowego mycia zębów, Michael odpadł – nie nos ani ucho, ale cały na raz. Gdy zaczynał wchodzić w tunel my leżeliśmy już w ciemnościach, każde pod swoją kołdrą. Jak się okazało rano, czwartego dnia lata, ktoś tej nocy śnił o trudno osiągalnym reżyserze. Ktoś o rzeczach, o których po przebudzeniu w ogóle nie pamiętał. Ktoś inny może urodził się, korzystając z okazji: od czterech dni słońce było przecież w znaku raka.
Justyna Czechowska, Tomasz Ososiński
fot. T. Ososiński
|