|
|
|
Jeśli topory nie działają skorzystaj z Mapy strony
SOBIERAJ vs DEHNEL
15.12.2009 - Najpierw natrafiłam na stronie pisemka pod nazwą Newsweek na wywody niejakiego Piątka, który jak widzi w tekście dwa nazwiska, to od razu wydaje mu się, że jest to porównanie, a nawet zrównanie. Niektórym do łba nie przyjdzie, że chociaż ani dziurawy parasol ani silnik odrzutowy nie chronią przed deszczem, to za cholerę nie z tego samego powodu. Jak widać można żyć w błogiej nieświadomości wagi słów i przy okazji dni tygodnia: Piątek czy Sobota, a co to za różnica. Teraz zaś przeczytałam w dziale Książki na wp.pl coś co nijak do tego działu nie pasuje. Otóż szanownemu panu Dehnelowi nie leży sposób autoprezentacji Tomka Sobieraja, wobec czego zamiast o jego twórczości napisał paszkwil dotyczący sposobu zachowania i cech wyglądu Tomka. Samobójcza strategia, i to w dwójnasób. Po pierwsze sugeruje zazdrość, że na scenie literackiej pojawił się ktoś równie barwny i kłusuje na poletku, które już Dehnel uznał za swoje. Po drugie, z racji wściekłości przebijającej z każdego zdania felietonu, zostawia w świadomości odbiorców niemiłe wrażenie, że jest to zemsta za odtrącenie przez Sobieraja propozycji randkowej. Miłość przechodzi jak wiadomo w nienawiść, ale gdzieś w podświadomości nadal tkwi tkliwość wobec obiektu pożądania i trudno się powstrzymać od cytowania tych, którzy ten obiekt opisują. A jaki pretekst podał p. Dehnel? Ano, podobno teksty nie są tak zabawne, jak wywody autopromocyjne Tomka, nie nadawały się więc na felieton (powtarzam: felieton dotyczący książki!) Tyle o rzeczowości w recenzjach i kwalifikacjach niektórych osób do recenzowania. Poza tym, jeśli już pisze się złośliwy paszkwil, to dobrze byłoby się w nim nie plątać. Bo tak: raz von Dehnel zarzuca Tomkowi, że jest on osobowością tylko internetową, chwilę potem daje odczuć, że to czego nie ma w internecie nie istnieje. A sam umieszcza paszkwil gdzie? Zgadnijcie. Nie można też jęczeć, że przeciwnik stosuje argumenty ad personam, (jak to zrobił p. Dehnel w odpowiedzi na otwarty list Sobieraja) skoro wcześniej samemu chciało się go rozpiąć na krzyżu osobistych przytyków. No cóż, logika nie jest mocną stroną tego narodu. Jak pisać szyderczo ale mądrze i w nawiązaniu przede wszystkim do omawianej twórczości możecie zobaczyć tutaj.
|