<< powrót

 

 

01.01.2011

P. Państwo



  Łypnęłam wściekłym okiem na wyniki sondaży, jakie na zamówienie rządu przeprowadziła jakaś instytucja, mająca w swej nazwie opinię publiczną. Podobno poparcie rośnie. Nie wiem kto kogo popiera, bo jak żyję nie widziałam polityka, który by się wywiązał z przedwyborczych obietnic, i jak żyję nie widziałam społeczeństwa, które by z tego faktu było zadowolone. Wszelkie zatem poparcia możliwe są tylko w okresie przejściowym, pomiędzy wyborami a umoszczeniem się na stołkach konkretnych osób. W tej zaś chwili wyborów nie mamy, za to wszyscy przerabiamy na sobie kolejną, zmutowaną, zdegenerowaną wersję obiecanych nam reform. Weźmy chociażby taką ideę „Przyjaznego Państwa”, którą od początku przyjęłam do wiadomości z potężną rezerwą i nieufnością. Od rządu H. Suchockiej, każda kolejna ekipa kreowała się na ta jedyną, która jest w stanie naprawić gospodarkę i uszczęśliwić wyborców. Za każdym razem zaczynało się od dawania obietnic, a kończyło na dawaniu nie powiem czego w kolejnych wyborach. I to nie w zaciszu czerwonej lampy, ale publicznie. Może właśnie przez to przymiotnik „publiczny” kojarzy mi się teraz nie z rzeczownikiem „dobro”, dla którego mają działać wybierani przeze mnie politycy, lecz z rzeczownikiem „dom”, w którym to po zwycięskich wyborach reprezentanci narodu przebywają częściej niż w Sejmie. Dawanie stanowi o racji bytu tego przybytku. Najwyraźniej czy to przez naśladownictwo, czy wdrukowanie, polityk nasiąka umiejętnością dawania i czego się dotknie, to podchodzi do tego seksualnie, lub dochodzi do fiksacji gastronomicznej i zaczyna wszystko pieprzyć.

  Tym razem miało być jednak zupełnie inaczej. Pierwsze zostały uproszczone podatki. Zlikwidowano obowiązek przesyłania PIT-ów. Wprowadzono możliwość rozliczenia kwartalnego. Niestety, obowiązek wpłacania zaliczki pozostał, tak czy inaczej. Wyliczenia te same, tylko doszedł nowy formularz. Zbiorczy za cały rok. I konieczność przekonfigurowania programów księgowych. Uproszczono rozliczenie z ZUS-em. Składka dla osób prowadzących działalność gospodarczą została ustalona na cały rok. Ale zapomniano o ubezpieczeniu zdrowotnym, które jest rozliczane przez ZUS. Nadal się zmienia. Otrzymałam „przyjazne” wezwanie z tej instytucji. Cztery korekty składek, i znowu rewolucja w systemie informatycznym.

  Początki reformy ubezpieczeń społecznych, kilkanaście lat temu, to osiemnaście godzin spędzonych w oddziale ZUS-u. Zaprawieni w bojach kolejkowych ludzie przyjmowali to jako zło konieczne, lecz nieodzowne. Przecież teraz każdy będzie mógł odkładać na swoje konto, i nikt mu już nie odbierze. Organizacja kolejkowa zadbała o catering, nie zdając sobie jeszcze sprawy, że „załatwienie picia i jedzenia” będzie kiedyś tak się nazywać. Przyjazny rząd na początku 2009 roku zaczął rozważać sposoby wypłat przyszłych emerytur. Najwyraźniej znowu wpłacone przez nas pieniądze gdzieś się zapodziały. Padła propozycja: ZUS będzie wyliczał średnie, takie, owakie, ważone, i wypłacał sukcesywnie emeryturę. Każdy kto trzymał w ręku broszurę z podstawowymi założeniami reformy, wie o tym, że możliwość wolnego dysponowania zgromadzonym kapitałem po osiągnięciu wieku emerytalnego, była podstawowym celem jej przeprowadzenia. Znowu zrobiono nas w konia. O przepraszam, w konia to nas robi żul na targu, natomiast kiedy instytucje państwowe chcą przerobić na szaro zwykłego obywatela, nazywa się to polityką społeczną. Kiedyś już mieliśmy „przyjazne państwo”. Strajki Solidarności wybuchły wszak przy propagandzie sukcesu, gdy byliśmy czwartą potęga w wydobyciu węgla, a nie pamiętam już którą w produkcji stali. Kiedy robotnik zorientował się, że na ZUS potrąca się prawie pięćdziesiąt procent wypracowanego przez niego wynagrodzenie i usłyszał, że „rząd się sam wyżywi”... To był koniec państwa „przyjaznego chłopu i robotnikowi”.

 Możliwe, że ktoś niedawno szepnął o tym rządowi, bo propozycje zostały stonowane. Hura! Łaskawie będzie można przelać środki zgromadzone na własne konto, ale dopiero po opodatkowaniu. Ewentualnie (już i tak oskubane wszelkimi prowizjami) bez podatku przekazać do ZUS. Już oni dobrze policzą. To tak, jakbym wyjeżdżając z kraju na kilkuletnią wyprawę zostawiła u przyjaciela nową Toyotę, pozwalając, by z niej korzystał. Po powrocie okazuje się, że po drugim wypadku samochód stoi w warsztacie, a ja stoję przed wyborem, albo zapłacę za naprawę i odbiorę auto z warsztatu, albo kolega zapłaci za naprawę i opracuje harmonogram, kiedy będę mógł tym samochodem jeździć.

 Znowu „szara strefa” rozpanoszy się ze zdwojoną siłą, po co bowiem dokładać ciężko zarobione pieniądze na kolejne ośrodki wczasowe czy full wypas biura dla urzędników ZUS? A kryzys w ubezpieczeniach dopiero się zacznie. Firmy ubezpieczeniowe, do których odprowadzano część składek z II filaru już w panice usiłują znaleźć jakąś inną ofertę dla klientów, żeby zbilansować straty. Co ma małe szanse powodzenia, gdyż zaczyna się właśnie okres odbioru pierwszych pieniędzy z ubezpieczeń kapitałowych na życie i dożycie. Jak sobie popatrzycie jakie to są pieniądze, zrobicie to samo, co ja: wycofacie czym prędzej polisę. Wiadomo, że ze stratą, lecz zapewniam was, strata będzie mniejsza niż za kilkanaście lat!

 W tym roku moje „przyjazne państwo” podwyższyło podatek od towarów i usług, objęło nim dotychczas zwolnione z VAT rodzaje działalności i zmieniło zasady rozliczania takich drobiazgów jak księga przychodów i rozchodów, sposób korzystania z kas fiskalnych i zasady klasyfikowania rodzajów działalności gospodarczej. W tym samym czasie niektóre okręgi Kanady w ogóle zwolniły małe firmy z jakiegokolwiek podatku wychodząc z założenie, że generują one stanowiska pracy, co za tym idzie nie trzeba dopłacać do bezrobotnych.

 Popatrzyłam jeszcze raz na słupki sondaży pokazywane w telewizji i pomyślałam sobie o pewnym miejscu, w które mogliby je sobie włożyć. Myśl ta sprawiła, że zaczęłam się rozglądać za swoją drugą połówką i... Tak, zapewniam Państwa, iż TO miejsce sprawia, że można z powodzeniem zapomnieć o polityce, politykach i całej tej szarej rzeczywistości za oknem. Przynajmniej na chwilę.



 

 

 

 

 

 

<< powrót