<< powrót

 

 

13.12.2011

Gala Horyzontów Wyobraźni - za kulisami

 

 

 Ludzi było mrowie a mrowie. Wyelegantowanych jak szczury na otwarcie kanału. Wszyscy biorący udział w konkursie z ogryzionymi pazurami, jury w panice, czy na taczkach nie wywiozą, ciecie w budynku uniwersyteckim zaniepokojeni jak długo potrwa impreza, pub przerażony, że za wcześnie chcemy do nich przyjść, rząd uciekający w popłochu na inny kontynent, kosmici szarżujący na wszystko co się rusza... No, może przesadziłam. Z tymi cieciami. Ale że Konrad Lewandowski przybył, to akurat święta prawda. W dodatku jakoś tak dziwnie przybył, chyłkiem i w objęciach... Niby rozanielony a przecież budził lęk. Zapanowała groza mistycyzmu.

 

 

 Zeźliłam się na sposób rozdawania nagród. Pyk, pyk, całus, buziak i po krzyku. Lampa nie zdążyła mi się załadować. Znaczy nie mi się, nie lampa, tylko baterie w lampie.

Na drugi raz będę musiała zacząć od tego, że po pierwsze zagnam wszystkich uczestników na najbliżej usytuowane miejsca względem jury (jak Boga kocham nie gryźli!), a potem zarządzę, żeby każdy odbierający nagrodę zastygł w pocałunku na przynajmniej 30 sekund. Jacek się ucieszy :D

 

 

 Poza tym przydałyby się plakietki dla uczestników. No nie wiem, może ja jedna jestem niedoinformowana i pierdołowata, ale jeśli ktoś myśli, że łatwo poznać kogoś w realu po stylu pisania komentarzy na Facebooku, to powiem, że może i łatwo, jednak wymaga to opanowania przynajmniej dwóch sztuczek z Harry’ego Pottera. Tej z wyłuskiwaniem dokumentów z kieszeni i tej która pozwala to robić niezauważenie. O dwie za dużo jak dla mnie :P

 

 

 Tak sobie myślę, że najlepszą nagrodę wyczesał Mateusz Zieliński. Dostał colta. Najprawdziwszego! I ponoć już młynka nim umie robić :D

 

 Za to ja umiem namieszać. Pomyliłam imię nagrodzonej Herbatki. Tfu... autora imię pomyliłam. Zaćmienie jakieś chyba, bo dwa razy sprawdzałam. No i cały efekt z dyplomem za szybką szlag trafił. Na szczęście Leszek wykazał się nie tylko poczuciem humoru, ale i wyrozumiałością , a przyciśnięty całkiem sprawnie i na temat opowiedział o sobie.

Przedstawiam zatem Leszka Siemińskiego, autora wyróżnionej przeze mnie Herbatki, której musieliśmy się napić, bo jakby spod naszej ręki wyszła ;)

 

 

 „Jestem obecnie w trzeciej klasie liceum, na poważnie piszę od dwóch lat. Rozkręcało się powoli - na początku były wypracowania szkolne; potem, w pierwszej klasie liceum, zacząłem dla rozrywki pisywać wiersze (nie, nie poezję; po prostu rymowane utworki). Moja polonistka najpierw stwierdziła, że upadłem na głowę (jestem w klasie o profilu matematyczno-informatyczno-fizycznym :D), następnie zaś podrzuciła mi informację o pewnym konkursie międzyszkolnym.

 Udało mi się go wygrać. Nie tyle wygrana, co sam tekst konkursowy sprawił mi ogromną frajdę, więc... postanowiłem wziąć się do roboty i zostać pisarzem.

Szczerze pisząc :)  to było (i nadal jest) ciężko. Z perspektywy czytelnika pisanie wydaje się takie proste - widać każdy błąd, każdą niedoróbkę. Ale kiedy po raz pierwszy napisałem opowiadanie, to...

 Ujmę to tak: nawet mało uparta osoba miałaby małe szanse znaleźć w nim coś, co błędem technicznym nie było  ;).

 Nie za bardzo wiedziałem co robić. Jak można nauczyć się pisać? Przyszła mi wtedy do głowy zasada: "żadna praca nie hańbi"...

 

 I zacząłem pisać "wszystko".

 

 Być może "wszystko" nie jest terminem zbyt precyzyjnym, ale za to nieźle oddaje sytuację. Trenowałem poprzez pisanie wierszy, recenzji, esejów, scenariuszy, opowiadań, piosenek, epopei (!). Choć żaden z tych gatunków nie jest obecnym królem rynku wydawniczego (czyt. powieścią), to nauczyłem się naprawdę dużo.

 Czy to dobra strategia - przyznaję, nie jestem pewien. Napisałem w życiu sporo knotów, ale ostatnio idzie mi już łatwiej i lepiej - zacząłem zajmować miejsca w konkursach i czuję się o wiele pewniej.

 

 Wyróżnienie w Qfancie nie jest zatem pierwsze. Idąc chronologicznie, w 2010 roku wygrałem międzyszkolny konkurs literacki "Niezwykła liczba Pi". Za zadanie miałem napisać dowolny utwór o owej pi. Napisałem wiersz o rycerzu, który stoczył z nią pojedynek... Pisanie tego tekstu sprawiło mi ogromną przyjemność.

 Następny był zimowy konkurs portalu Apeiron na opowiadanie opisujące jeden dzień z życia św. Mikołaja. Zająłem drugie miejsce, ale mój pomysł był dość... był nieco...

W każdym razie, w tamte święta prezent jakoś do mnie nie dotarł ;)

 Na wiosnę 2011 natrafiłem na "O LAUR KOSMO GNOMA" portalu Mythai. Wysłałem nań opowiadanie SF i zająłem trzecie miejsce. Poza tym był jeszcze ogólnopolski konkurs poetycki "Rytmy Nieskończoności" (zostałem wyróżniony) i... Horyzonty Wyobraźni na które wysłałem prototypową pracę pt. "Herbatka".

 

 W jakim kierunku idzie moja twórczość? Pytanie jest dobre. Tak dobre, że sam często je sobie zadaję :D

 Szczerze mówiąc, nie wiem. Pociąga mnie szeroko pojęta fantastyka, ale jeszcze nie jestem pewien... szczególnie na tym wczesnym etapie, kiedy prawie nic nie umiem. Staram się pisać rzeczy skrajnie różne, żeby dowiedzieć się co najbardziej mi odpowiada. 

 Lubię śmiałe pomysły i specyficzny humor, więc najczęściej piszę satyryczne fantasy (takie jak "Herbatka") oraz SF. Chwilowo trwa wymuszona "posucha twórcza", ale to nie pomysłów brak, tylko czasu - w tym roku szkolnym zdaję maturę. Jak tylko miną egzaminy, wezmę się ostro do pracy.

 Jeżeli chodzi o to co czytam, to lubię fantastykę, powieści historyczne, przygodowe i sensacyjne”.

 

 Wróćmy do mieszania. Oprócz imienia Leszka pokręciłam także autorów opowiadań o Romanie G. Nic to nie ma z Galą Qfanta wspólnego, oprócz tego, że był na niej Krzysztof Maciejewski, któremu wmówiłam napisanie wyżej wymienionych opowiadań. A Krzysztof potulnie kiwał łbem zgadzając się z  posiadaniem przez Romana G. pewnych cech typu np. homofobia. Pewnie go nauczono, że wariatom trzeba potakiwać i trzymać się potem z daleka, w miarę możliwości zapijając piwem. Gwoli sprostowania, opowiadania napisał duet autorski zupełnie z Krzysztofem nie związany. Chyba sobie jęzor każę amputować ...Żeby było śmieszniej teksty Krzyśka też czytałam i mi się podobały, po prostu dodałam mu co nieco...Łeb popiołem posypuję!

 

 

 Zatrzymajmy się jeszcze przy rozdawaniu nagród. Książek było więcej niż zaproszonych gości. Zastanawiam się, czy nie byłoby lepiej w następnym roku obdarowywać e-bookami? Niby torby zostały przewidziane, ładne, granatowe, ekologiczne... Niemniej wydaje mi się, że karmienie i przetrzymywanie wielbłąda, który te książki musiał transportować strasznie drogo wychodzi...

 

 

 Po oficjalnej części udaliśmy się do pobliskiego pubu. Nie wiem tylko czy pubem można to coś nazwać. Picia i jedzenia mieli w każdym razie mniej niż stoisk z książkami, kolczykami, aniołkami i wszelkiej innej maści durnostojkami. Przepięknymi, kolorowymi! Sroka we mnie z trudem oderwała się od błyskotek. Ściany też zauważyłam ładne, gołe, akurat na wystawę fotograficzną pasujące. Sympatyczne miejsce. Magda z tej okazji przebrała się z „galowego” na „prywatnie” ;D

 

 

 Co to ja jeszcze chciałam... Aha, w pubie nic się nie zadziało; nikt nikogo nie pobił, żadnej spontanicznej  potańcówki, cisza, spokój, kulturalne rozmowy. Chyba wszyscy czekali aż nieprzyzwoicie trzeźwy Siwmir wyjdzie z imprezy, bo następnego dnia nie można było docucić głównego laureata. A nic wcześniej takiej orgii nie zapowiadało ;P

 

 

 Tomek Przewoźnik po dwóch dniach celebrowania jednak dał radę i postawiony przed trzema trudnymi pytaniami nie zrejterował a wziął się z nimi za bary.

 

  1. Od ilu lat piszesz?

    Od 2008 roku, ale piszę niewiele. W pierwszym roku moje pisanie było
    typową grafomanią, na szczęście w 2009 trafiłem na Weryfikatorium,
    gdzie szybko uzmysłowiono mi lichość moich wypocin. Dopiero od tego
    momentu zacząłem się zastanawiać nie tylko nad tym co (a wydaje mi
    się, że zbyt duże skupienie na tym, jest typowym błędem
    początkujących), ale również jak pisać. Kolejne teksty są bardziej
    przemyślane, więc w końcu dano im szansę i pojawiają się co jakiś czas
    w różnych miejscach.

    Opowiadanie Gejsza wydrukowano w ostatnim numerze Magazynu Fantastycznego.
    Opowiadanie Manekin poszło w drugim numerze śp. magazynu Doza.
    Opowiadanie Modlitwa można przeczytać w siódmym numerze Qfantu.
    Opowiadanie Dzikie dzieci opublikowano w czerwcowo-lipcowym numerze Esensji.

    Być może niedługo znowu coś się pojawi. :)


    Poza tym szukam wydawcy dla powieści, ale że podejście do tematu
    nietypowe, a czas niezbyt sprzyjający debiutom, to nie robię sobie
    wielkich nadziei, jednak powieść ta była mi potrzebna do poukładania
    pomysłów związanych z głównym tematem, o którym piszę w wyżej
    wymienionych opowiadaniach. Jest bazą, na której mogę rozwijać cały
    koncept.


    2) Czy to pierwszy wygrany konkurs?

    Tak.
    Kiedyś dostałem wyróżnienie w konkursie poetyckim, ale jeśli
    chodzi o dłuższy tekst, to pierwszy
    .

    3) zamierzasz pójść bardziej w kierunku fantastyki, kryminału czy ...
    nie masz jeszcze sprecyzowanego profilu zainteresowań...?

    Fantastyka, szczególnie w klimacie SF lub fantastyki heretyckiej
    (właśnie wymyśliłem nazwę, więc proszę o wybaczenie ;) ), czy
    społecznej w stylu Philipa K. Dicka.

    Moim głównym kierunkiem jest rozwijanie konceptu, który ująłem we
    wspomnianych wcześniej opowiadaniach. Ich tematykę spina główny
    bohater, Jonasz Hosala, który jest... gejszą. Tak, facet gejsza, to
    nie pomyłka. ;) Mało kto wie, że historycznie rzecz biorąc pierwszymi
    gejszami byli właśnie faceci, choć ich funkcja była inna, niż ta
    przypisywana historycznym gejszom dzisiaj. Natomiast ja rozwinąłem ten
    pomysł w jeszcze innym kierunku, a akcję osadziłem na terenie...
    Śląska, gdzie mieszkam i powróciłem do łacińskiej nazwy Silesia. :)
    Wszystko rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, ale wyrastającej z
    nieco alternatywnej wersji historii Polski i Europy.

    Mam obsesję na punkcie pana X odbiega nieco od wyżej wymienionego
    schematu, choć pierwotnie miało się w niego wpisywać. Jednak wymóg
    anonimowości w Horyzontach Wyobraźni narzucał przeniesienie akcji w
    jeszcze inne miejsce i posłużenie się innymi bohaterami.


    4) Czym dowiozłeś tę tonę książek do domu? :D

    Gdyby nie dobrzy ludzie, to nie wiem jakbym sobie poradził, ale i tak
    nie obeszło się bez zakwasów. :)

 

 

 Pozostaje mi trzymać kciuki za laureatów, żeby przebili się, wybili i trwale zaistnieli na rynku wydawniczym. Do zobaczenia na przyjęciu z okazji przyznania nam wszystkim Nagrody Nobla! ;D

 

Mateusz Zieliński zaś od siebie dodaje:

 

Moje pisanie to najczęściej długie posiedzenia nad laptopem, późno w nocy, gdy wszyscy inni (normalni?) już śpią. To wyjątkowo samotne hobby.

W tej sytuacji Gala Horyzontów, kilka emocjonujących chwil wśród podobnie zakręconych, wreszcie usłyszenie własnego nazwiska i oficjalny odbiór nagród był nagrodą samą w sobie. I świetną motywacją. Za to, za sam konkurs i za docenienie mojej pracy, dziękuję.

Kiedy czwarta edycja? ;)

 

 

 

 

 

 

ps. Jeśli ktoś z laureatów w przypływie masochizmu chciałby zostać zwywiadowany przez Siwmira, to proszę o kontakt (siwmirzaste@wp.pl )

 

 

Oficjalny reportaż można znaleźć tutaj:

 

http://www.jansiwmir.com/aktualia/2011/ak_2011_12_10_Horyzonty_gala.htm

 



 

 

 

<< powrót