<< leć do Publicystyki

 

Sieć

 

  Żyjemy w sieci. Jak złapane wprawną ręką ryby. Żyjemy oplątani pajęczyną wymagań, praw, obowiązków, presji otoczenia, nauki, wiary, informacji, a nawet zwykłych spojrzeń
i podświadomych oczekiwań. Czasami w tej sieci ciasno, czasami mroczno i straszno,
a w dodatku co bardziej wrażliwi trzaskają nas płetwą w ucho i jadowitym szeptem pytają: „Jak myślisz, kto nas złapał? Bo moim zdaniem ktoś wszechmocny, ktoś wszechwiedzący, prawdziwy Gospodarz”. I chcąc nie chcąc zastanawiamy się. (Głównie nad tym co On nam zrobi jak nas z tej sieci wyjmie). Raz zaszczepiona idea wszystkowiedzącego
i wszechmocnego nie chce się od nas odkleić. No bo właściwie... a jakby tak... przecież człowiek też mógłby wiedzieć więcej i więcej. Wystarczy żeby mógł zsumować wiedzę poszczególnych jednostek ludzkich. Chłopaki z Googla musieli kiedyś spojrzeć na maleńkie oczka sieci, potrząsnęli nimi, zaczęli je liczyć, opisywać, klasyfikować. Potem dołożyli do tego interesu własne, udziergane z bitów oczka splecione w misterną siatkę i opletli nas kolejną siecią, w dodatku dającą poczucie miłego złudzenia, że oto zrównaliśmy się
z Gospodarzem. Przynajmniej jeśli chodzi o ilość posiadanych wiadomości.

Korzystanie z Internetu, surfowanie po nim jest przyjemne. Klik – wchodzę na stronę formacji poetyckiej ptakikluczem.pl, klik, klik –daję ogłoszenie na stronie australijskiego radia, klik, klik, klik – potwierdzam datę premiery przedstawienia Agnieszki Goszczyckiej.
I jeszcze odbieram pocztę od p. Stanisława Stanika, gdzie znajduję cenne uwagi na temat swoich wierszy.

  Jakaż wymiana informacji! Gigantyczna. Gigabajtyczna!

  Czemu nie wykorzystać jej do twórczego dialogu? Do stworzenia grupy o podobnych zainteresowaniach?!

  Pasjonuję się Morderstwem. Właśnie tak, przez duże M. Nie zabijam (nie kradnę,
i nie cudzołożę) ale kiedyś, przez chwilę rozważałem podjęcie się roli legalnego kata

w jakimś kraju gdzie preferowane są ostateczne wyroki. Bo tak: albo ma się mało roboty
i wtedy zostaje dużo czasu na rozwijanie zainteresowań, albo jest dużo roboty, co oznacza, że oczyszczam świat z organizmów tylko biologicznie należących do gatunku człowiek.
Tak czy siak byłbym usatysfakcjonowany. No dobrze, żartowałem.

Czasami wprawdzie mam  (jak pewnie każdy z nas) ochotę zamordować kogoś kto zrobił mi wielkie świństwo, zdradził moje zaufanie czy po prostu w chwili gdy muszę odreagować wyrządzoną mi krzywdę, patrz wiersz „Ogniwo”:

 

ogniwo

 

stos zapłonął

Hunowie marszem wtargnęli na ulice

dudniły werble

ostrzono miecze

gwałt zstąpił krzykiem

 

zapłonął stos

włócznie zaczęto maczać w truciźnie

na katapultę włożono głaz

cichym lamentem zawodzono modlitwę

 

stos zapłonął

legiony wyruszyły do ataku, w pole

dzwoniły dzwony

budowano obozy

łuna ścieliła się popiołem

 

zapłonął stos - w twoich oczach

w chwili gdy Brutus

przyłożył broń do twoich ust

stos zapłonął

więc dalej ty poniesiesz zakrwawiony nóż

 

  Jednakże morderstwa przeze mnie popełniane odbywają się wyłącznie na papierze.
W taki sposób morduję nie tylko ja, ale także p. Joanna Chmielewska, Harlan Coben i wielu, wielu innych. Nie wszyscy jednak zauważyli jak wielkie możliwości daje posiadanie swojej strony w Internecie. I to zarówno dla czytelnika, mogącego znaleźć swojego ulubionego autora, jak i dla skonsolidowania środowiska „kryminalistów”.

  Gdy wydawca przygotowywał druk debiutanckiego kryminału „Żabeł trojański”, projekt siwmirzastej, „topornej” strony autora już był gotowy. Jednak do jego realizacji było jeszcze daleko. Zamiary Siwmira wymagały, by przygotowaniem strony zajął się pasjonat,
który na język informatyki przełoży treści humanistyczne. Długi czas Jan Siwmir prezentował się w Internecie przy pomocy krótkiej wizytówki. Standardowa grafika najprostszej strony dostępnej na jednym z portali zapewniała możliwość wytłumaczenia wspólnego pseudonimu duetu autorów, umieszczenia jednego z tekstów, podania adresu do korespondencji oraz odsyłacza na stronę Portalu Kryminalnego, który odważył się zamieścić pierwsze trzy opowiadania grozy. Ostateczna wersja strony pojawiła się
w sierpniu ubiegłego roku. Kuba Makowczyński pod naporem pomysłów obu części składowych Siwmira dokonywał cudów. Porzucając najprostszą formę obrony specjalistów: „tego się nie da zrobić”, przyjął założenie: „to pomyśl, co trzeba zrobić, żeby się dało”.
Efekt można obejrzeć pod adresem: www.jansiwmir.com

   Dzięki stronie uzyskałem możliwość przedstawienia podejmowanych działań, bieżącego informowania czytelników o przyszłych zamierzeniach (np. o terminach wieczorów autorskich, czy relacjach z imprez w których biorę udział). Dział „Twórczość” nie ogranicza się wyłącznie do dokonań pisarskich zaistniałych już czy to w druku, czy w Internecie.
Tu mogę zamieścić także zdjęcia, a w innym dziale przedstawić utwory, które nie były publikowane, a nawet te, co powstały bez zamiaru, by ujrzały światło dzienne, lecz przekora i poczucie humoru Siwmira nakazały jednak je, ku utrapieniu czytelnika, umieścić (Varia).

  Dostęp do utworów i recenzji zamieszczonych w Internecie umożliwia system odnośników w dziale „Media”. Antagonistyczne działy „Przyjaciele” i „Wrogowie” umożliwiają wskazanie czytelnikowi osób czy instytucji, z którymi udało mi się nawiązać ciepłe i trwałe kontakty, a z drugiej strony daje szansę polemiki z zarzutami wobec twórczości.

  Strona internetowa pozwoliła mi na ujawnienie nowych, nie przeczuwanych nawet możliwości. Uaktywniła się liryczna część duetu i zadebiutowała jako Siwmir – poeta, autor tomiku „Różnopławy” ze wstępem p. Stanisława Stanika. Równocześnie rozrastał się dział „Przyjaciele”, powstawały nowe pomysły, otwierały możliwości. Czwórka autorów: Justyna Gul, Anna Skwarek, Anna Szczerba, Izabela Zubko, nie bez mojego udziału, postanowiła jako nieformalna grupa „Ptaki kluczem” stworzyć pierwszą poetycko – prozatorską powieść – antologię: „Człowiek utkany jest z uczuć”. Obecnie przygotowywaną do druku.

  Wracając do literatury kryminalnej – następne przedsięwzięcie zawiązane przez internetowe kontakty, to LGW – Literacka Grupa Wsparcia. Czytamy nasze teksty starając się wyeliminować niedociągnięcia, dyskutujemy, by czytelnik otrzymał ciekawą, wartościową artystycznie, spójną logicznie propozycję czytelniczą. Jeden z nas, ukrywający się pod pseudonimem POCHURO pracował w POLICJI i zdecydował się wystąpić w roli konsultanta. Redaktor periodyku „Własnym Głosem”, Piotr Goszczycki wnosi wiele cennych uwag dotyczących kompozycji i logiki fabuły. Obaj panowie pozwolili mi przeczytać napisane przez siebie powieści. Miałem okazję przekonać się, że początkujący polscy autorzy kryminałów wcale nie ustępują chętnie obecnie przedrukowywanym
i wydawanym pisarzom zagranicznym, zarówno pod względem konstrukcji intrygi
czy walorów literackich powieści, a niekiedy wielokrotnie przewyższają. Jestem przekonany, że LGW będzie w stanie udowodnić to nie tylko czytelnikom, lecz również wydawcom.

   Oczywiście dialog prowadzony za pośrednictwem Internetu nie zastąpi kontaktu bezpośredniego. Jest idealnym narzędziem do nawiązywania kontaktów, lecz najlepsze nawet forum nie zastąpi żywej dyskusji. Zapraszam po więcej refleksji do lektury opowiadania „Forum” na www.portalkryminalny.pl (oczywiście z dreszczykiem).

  Na własnej stronie nie przewidziałem możliwości prowadzenia dialogu, przekonany,
że silnie emocjonalny stosunek do wielu spraw niewątpliwie musiałby wpłynąć
na bezstronność prowadzonych  dyskusji. Siwmir, co samokrytycznie muszę stwierdzić, stanowczo nie nadaje się na moderatora, o nie! Ale napisać do mnie może każdy,
ze szczególnym uwzględnieniem „pisarzy – morderców”, oraz... fanów, hehe.

  Zapraszam także do wyrażania opinii na istniejących już forach, które podejmują tematykę kryminalną jak chociażby Portal Kryminalny.

 

Optymistycznie wpatrzony w przyszłość polskiej powieści kryminalnej

Jan Siwmir

www.jansiwmir.com

 

 

ps. A co dalej? Projekty, projekty, projekty... muzyczne, poetyckie, kryminalne, fotograficzne etc. A także współpraca, współpraca, współpraca... Kto zajrzał w dział AKTUALNOŚCI wie o czym mówię.

 

         

<< leć do Publicystyki