Agata Kyzioł, Jan Siwmir

 

TY i JA

 

Wydawnictwo SPP

Warszawa 2009

Wydanie I

ISBN 978-83-926223-1-4

83 strony

miękka okładka

 

 

Grafiki -  Małgorzata Jankowska (Vrolok),

Stanisław Dobrowolski

 

 

 

Wstęp - Jan Zdzisław Brudnicki

 

 

 

„Ty i JA”

 

dwuautorski tom poezji

Agaty Kyzioł i Jana Siwmira

 

 

   Ten dwuautorski tom jest dialogiem spełnionym. Jest też dialogiem inspirującym
do dalszego dialogowania, do zwierzeń. Jest do pewnego stopnia scenariuszem.

   Najpierw wynurzenia robi kobieta. Sumuje emocjonalne zyski i straty. Zwierza się
 z pragnień, dzieląc je na wspomnienia i pragnienia mitycznej pełni. Broni swojej autonomii i racji kobiecej codzienności. Posiada królestwo. Ale jest ono, jak zawsze, zagrożone. Szuka dopełnienia potoczności w sztuce, w wartościach wyższych. Ma trudności w porozumieniu się z partnerem. Staje przed dylematem: utracić go i stać się Czarną Wdową, czy zachować w związku pełną autonomię?

   Następnie na scenę wchodzi mężczyzna. Punktem wyjścia dlań jest odnalezienie
 i zachowanie tożsamości w sytuacji, gdy odchodzi nie tylko od rodziny, ale też od tradycji rodzinnych i lokalnych. Jest natomiast atakowany przez „sztuczny świat miejski”, przez rzeczywistość wirtualną. Najprostszym stylem bycia jest podkultura „knajpy”. Jeśli ją wymija napotyka na „stronę” kobiety i miłości. To może nieść ocalenie. Na drodze napotyka jednak kołowrót codzienności. Ona pożera talenty, zamiłowania, pasje, słowem duchowość. Wzloty kończą się nierzadko upadkiem, miłość jest krucha jak naczynie ze szkła lub porcelany. Przed mężczyzną też majaczy sztuka, twórczość. Ale porażająco trudny to awans, a słowo nie może się wykluć z kokonu, żeby kreować wartości i wspólnotę. Sztampy masowej kultury są tak wszechwładne...

   Książka przechodzi w duet. Ich wspólnota jest taka krucha, taka niepewna. Partnerzy, kochankowie, próbują się odnaleźć i utwierdzić wśród rytuałów cielesności i duchowości. To czas bolesnego kompromisu, rozczarowań, niespełnionych oczekiwań. Trzeba uczyć się życia od nowa. Docenić realia codzienności. Wspólna kolacja, małe gierki, chwilowe zbliżenia – muszą nieraz wystarczyć, a nawet zabliźnić rany.

 

ona, warkoczem w przeszłość uwiązana

lejąca wosk na swoje dłonie

by przyszłość stała się łaskawa

 

on, tu i teraz inwestuje

liczy na superaty cuda

z fortuną rozmawiając czule

 

Czy uda się w ten sposób zbudować wspólnotę? Czy raczej pustkę? Ile dróg przed tą, przed każdą parą! Jedna – to wieczna samotność we dwoje. Druga – to rozstanie. Trzecia to mały teatr udawania i zdrad. Wreszcie – spokojna sielanka w rodzinie, skazana na codzienne przymykanie oczu.

   Czytelnicy zapewne zobaczą inne perspektywy, i dobrze, bo to „niedomknięta strona” znaczeń, dialogu, kompozycji podobnej do korony drzewa.

   A poezja? Jak jest zinstrumentalizowana? Wypływa ona z poczucia niszczącej roli czasu, przemijania, któremu trzeba przeciwstawić ocalające słowa, obrazy, sytuacje bohaterów tych strof. Metafory są w niej surowe, przypominały mi styl „mówienia wprost” z lat siedemdziesiątych. Realia, idiomy są wzięte z ulicy, z tekstów, z rozmów. Czasem barokowo, piętrowo zbudowane są przenośnie i symbole, żeby wyolbrzymić na peryferie wypchniętą semantykę. Charakterystyczne są teksty, które zwykło się nazywać poezją śpiewaną. Do nich należą ballady, pieśni poetyckie (nieraz delikatnie zrymowane), bluesy. przyśpiewki rytualne (jak pieśń świętojańska). Jeśli Agnieszka Osiecka swoje piosenki i poezje nazywała reportażami poetyckimi, to wiersze liryczne i epiczne książki są z podobnego ducha.

           

                                          Jan Zdzisław Brudnicki

 

 

gdzie kupić