|
|
|
Jan Siwmir
PYTANIA NA ŹLE ZADANE ODPOWIEDZI
Wydawnictwo SPP Warszawa 2009 Wydanie I ISBN 978-83-926223-2-1 84 strony miękka okładka
Okładka i grafiki - Małgorzata Jankowska (Vrolok),
Wstęp - Tomasz Sobieraj
ZAMIAST WSTĘPU
Poezja jest jak obraz: jeden, gdy staniesz bliżej, bardziej ci się podoba, drugi z oddalenia; ten półmrok lubi, tamten potrzebuje światła, bo docinków krytyka nie musi się lękać; ten raz zachwyci, ów i za dziesiątym razem.
Horacy, Sztuka poetycka
Poezja, podobnie jak religia, należy do dziedzin niejasnych i, wbrew temu co często twierdzi krytyka, gdyby jej związek z życiem był konieczny i oczywisty, mielibyśmy na pęczki dzieł sztuki poetyckiej – a przecież ich nie mamy. Jej źródłem, podobnie jak źródłem mistycznych przeżyć, bywa olśnienie, które sprawia, że często utwór poety ma sens bliżej nieokreślony, niczym delficka przepowiednia, bowiem niektórzy poeci wypowiadają treści, których sami nie są świadomi, podlegają furor poeticus – tyle w ogromnym skrócie szkoła Platońska. Według szkoły Arystotelesowskiej, źródłem poezji nie jest Duch, lecz myśl, wiedza i umiejętności, jest ona rzemiosłem takim samym jak rzeźbiarstwo czy lepienie garnków. Znajomość współczesnej polskiej poezji pozwala mi sądzić z dużą pewnością, że większość zmagających się z liryką prawdziwych olśnień nie przeżywa, a istnienia cech wskazanych i wymaganych przez założyciela Likejonu nawet nie przeczuwa.
Wiersze Jana Siwmira, znajdujące się w tym zbiorze, dowodzą, że wie on zarówno o jednej, jak i o drugiej szkole. W części są one także świadectwem realizacji koncepcji Fryderyka Nietzschego zawartej w „Narodzinach tragedii”, mianowicie, że sztuka nie powinna być naśladownictwem rzeczywistości, tylko jej metafizycznym dopełnieniem, postawionym dla jej przezwyciężenia. Metafizycznym, czyli znajdującym się gdzieś pomiędzy religią i filozofią, wiedzą i przeczuciem, ideą i iluminacją. Oczywiście obecność pierwiastka duchowego, niezbędnego dla zachowania szczerości utworu, nie wyklucza posiadania umiejętności, przeciwnie, tym bardziej wydają się one niezbędne, by nie powstało dotkliwe uczucie niedosytu. Idealną jest bowiem sytuacja, gdy myśl i duch spotykają się razem, godząc też ze sobą treść i formę. Nie jest to częste, niemniej, Jan Siwmir to poeta, którego dojrzewanie trwa, który z coraz większą pewnością wydobywa instynkty z mrocznych zakamarków podświadomości i ujmuje je za pomocą zwykłych słów w świadome kompozycje tak, jak pisał o tym Horacy:
Ze znanych słów pieśń złożę, by każdy, kto sądzi, że potrafi tak samo, na próżno się trudził, ważąc się na to samo: tyle układ znaczy, taki zaszczyt przypada wyrazom potocznym.
Tomasz Sobieraj
|