<< leć do Media

Jan Siwmir

Tu dwoje pisze jako Jedno, więc powinniśmy spodziewać się jakiejś pełni, naprawdę czegoś niezwykłego. niezwykłego rzeczywiście, wiersze są oryginalne. I widzenie świata jakby odmienne od innych. Na przykład wiersz "Cisza", z tym dziwnym refrenem: "to cisza jest złowroga", "to cisza jest niebezpieczna". I to mówi kobieta. A na koniec puentuje: "lubię ciszę".
Są wiersze uwrażliwione na brak prawdy, na jej wyraźny niedostatek niedostatek w naszym życiu - tu utwór "Ręce". Wiersze mówiące o dramatach współczesnych poprzez historyczne analogie. To "Ogniwo", "commedia dell - arte". A tak w ogóle poezja ta to nieustający dialog między kobietą i mężczyzną. Tu wiersze "Cyrograf", "Dotyk", "Seksowne pytania".
Ten dialog  to( jak chciał Witkacy) rozmowa istotna. Są tu wypowiadane bardzo mądre rzeczy w niezwykłych poetyckich obrazach, jak to się dzieje w zakończeniu wiersza "Dotyk" - mówi kobieta: "nie ty jesteś niewidomy/ to mnie trzeba czytać brajlem".
Osobna wartością tych wierszy jest ich "udany surrealizm". Bowiem Jan Siwmir łączy w poezji byty z odległych obszarów i  to okazuje się celne, trafne i poetycko prawdziwe.

I odkrywcze.

                                            Zbigniew Jerzyna

 

cisza

mówisz: to cisza jest złowroga

krzykiem możesz zagłuszyć
wrzeszczący świat

mówisz: to cisza jest niebezpieczna

spada na ciebie gradobiciem
przepłaszana szeptem powraca
i mówi - słyszę!

mówisz: to cisza jest moim wrogiem

cisza wpleciona w rozmowy
cisza pomiędzy wierszami w zdaniu
cisza wpleciona drutami w kolor myśli
cisza chłepcząca twoje życie

lubię ciszę

 

Ręce

"Kto jest bez winy
niech pierwszy rzuci kamieniem"

Lawina głazów przykryła Człowieka
Faryzeusze odeszli śliniąc się radośnie
Patrzyli na ręce fałszem wykarmione
I widzieli
biel
opadłego śniegu

 

ogniwo

stos zapłonął
Hunowie marszem wtargnęli na ulice
dudniły werble
ostrzono miecze
gwałt zstąpił krzykiem

zapłonął stos
włócznie zaczęto maczać w truciźnie
na katapultę włożono głaz
cichym lamentem zawodzono modlitwę

stos zapłonął
legiony wyruszyły do ataku, w pole
dzwoniły dzwony
budowano obozy
łuna ścieliła się popiołem

zapłonął stos - w twoich oczach
w chwili gdy Brutus
przyłożył broń do twoich ust
stos zapłonął
więc dalej ty poniesiesz zakrwawiony nóż

 

commedia dell-arte

Arlekin zgwałcił Pantalone
Pierrot zacisnął pięść i zbladł jak ściana
garb Pulcinelli był parawanem
za którym mógł innych kołem łamać
zuchwałe groźby Kolombiny
sztyletem przeszły przez Dottore
ze szpar w podłodze wypełzły strachy
ziejące żalem, nienawiścią chorą
publiczność zakradła się cicho
do garderoby w trakcie przedstawienia
skradła klejnoty, ubrania, pieniądze...
a żądze dalej biły się na scenie

gdybyż tak można teraz było
zatrzasnąć bramę żelazną za nimi
niech same walczą puste chochoły
postawić na wrotach odpowiedni znak
i uciec

czasy zarazy miały swe dobre strony

 

dotyk

                    mężowi

nie mam wewnętrznej czcionki
kodu scalającego pazury sierść i nadmiar słów
dlatego nie możesz mnie odczytać

niełatwo zaszyfrować chęć do życia
lecz jeszcze trudniej żyć
ze świadomością
rozsypanych bez ładu palców
z wątrobą w miejsce serca
i protezą modlitwy na ramieniu

wepchnęłam się w wąskie przejście
pomiędzy ssakiem który woła jeść
a tym który chciałby fruwać na widelcu i nożu

nie ty jesteś niewidomy
to mnie trzeba czytać brajlem

 

seksowne pytania

obraziłeś się na mnie za kolczyk na języku
zielone brwi z cyrkonią
i papierosy

po drugiej stronie ulicy
wiatr zerwał ci z głowy jarmułkę

czasem jesteś jak cień starego zamku
uciekający przed ciężarówką z trotylem

zapukałam kiedyś do twoich drzwi
otworzył gość w sukience
no doprawdy
mogłam się domyślić

tylko skąd u was tyle świeczników
i dziwnie zapisane zwoje ksiąg?

pytania na które nie znam odpowiedzi
są takie seksowne

moja mama mówi
że ty i ja żyjemy w różnych krainach
a ja siedzę
cierpliwie rozplatając oba światy
wyjmuję z nich zbędne źdźbła
i wiążę z powrotem w kucyki
na głowie małej dziewczynki

mam czas

 

<< leć do Media