<< leć do Piotr Pochuro

 

AKTUALNOŚCI

17.12.209 - Relacja Piotra Pochuro z Międzynarodowego Festiwalu Kryminału

 

  Pewnego pięknego dnia siedziałem sobie przy komputerze. Nie miałem jakichś specjalnych zamiarów, po prostu zastanawiałem się, czy wcielić się w dowódcę kosmicznych komandosów i sprawić łomot wrogom, czy też wcielić się w dobrotliwego króla z czasów średniowiecza i sprawić łomot wrogom. Siedziałem przed migającym kolorowym światłem monitorem i wahałem się, w którą ikonkę kliknąć.  W tym momencie przyszła wiadomość na pocztę elektroniczną. No to czytam. A to sam Naczelny Portalu Kryminalnego, Robert Ostaszewski, zaprasza do udziału w konkursie na opowiadanie, a nagrodą jest tygodniowy pobyt we Wrocławiu na Międzynarodowym Festiwalu Kryminału. Pokusa była zbyt wielka.  Popełniłem to opowiadanie.  No i stało się. Powiem tylko tyle: Wrocław to przepiękne miasto. Zakochałem się we wrocławskiej starówce, w przeuroczych rzeźbach krasnali wychylających się z najmniej oczekiwanych miejsc. Ale mało miałem czasu na zwiedzanie tego miasta, gdyż nad moim i opowiadaniami innych uczestników warsztatów literackich  znęcali się przydzieleni przez organizatorów trenerzy, a po południu uczestniczyłem w licznych  wydarzeniach jakie miały miejsce na Międzynarodowym Festiwalu Kryminału. Uczestników warsztatów było sporo z wielu miejsc naszego kraju. Poniżej lista:

1.Marta Guzowska (Brwinów)

2. Dominik Kondziołka (Szczecin)

3. Agnieszka Krawczyk (Kraków)

4. Joanna Lis (Gliwice)

5. Piotr Matysiak (Warszawa)

6. Adrianna Michalewska (Wrocław)

7. Joanna Pachla (Chojnów)

8. Maciej Prochowski (Wrocław)

9. Joanna Sarnecka (Milanówek)

10. Krzysztof Sowik (Łódź)

11. Kariny Stefaniak (Będzin)

12. Andrzej Warenczuk (Jawor)

13. Małgorzata Zet (Wrocław)

Stworzyliśmy bardzo zgraną paczkę, zaprzyjaźniliśmy się i wszyscy wywieźliśmy z Wrocławia niezwykle przyjemne wspomnienia.  Ale przede wszystkim otrzymaliśmy wiele cennych rad dotyczących pisania , oraz wiedzę w jaki sposób pracować nad tekstem. Międzynarodowy Festiwal Kryminału obfitował w wiele wydarzeń. Dużą popularnością cieszyły się wykłady otwarte, dowiedzieliśmy się jak napisać scenariusz i nie zwariować, o powieści popularnej w dwudziestoleciu międzywojennym, o kryminałach Stanisława Lema, o mitach na temat prawa autorskiego, o trudnej pracy redaktora i wiele, wiele innych. Oprócz wykładów odbyły się liczne dyskusje panelowe i spotkania autorskie.  Jednym z ciekawszych spotkań, w jakich uczestniczyłem było spotkanie z debiutującymi w tym roku autorami. Jeden z nich – Jacek Skowroński (Był sobie złodziej, 2009 Wydawnictwo Otwarte) opowiedział ciekawą anegdotkę związaną z odbiorem książki przez czytelnika. Otóż pisarz otrzymał list, który uważa za najlepszą recenzję swojej powieści.  Pewien czytelnik napisał zainspirowany książką, że „też chciał zostać złodziejem” jak autor. Niewątpliwie świadczy to o sugestywności języka tego powieściopisarza, bo na złodzieja nie wygląda.  Ja również miałem zaszczyt i przyjemność wystąpić na festiwalu jako gość. Wraz z Tomaszem Konatkowskim oraz Mariuszem Czubajem – laureatem tegorocznej nagrody Wielkiego Kalibru uczestniczyłem w panelu dyskusyjnym pt.”Literaci kontra zawodowcy”. Naprzeciwko pisarzy kryminałów usiedli prawdziwi policjanci. Ja, co prawda nominalnie, byłem „literatem” ale duchem stałem po stronie „zawodowców”. Policjanci bardzo ciekawie opowiadali o swojej pracy. Prowadzący dyskusję Ireneusz Grinn - pisarz i współorganizator tegorocznego festiwalu czytał fragment z książek zaproszonych autorów, prosząc policjantów o komentarz. Było to niewątpliwie bardzo ciekawe doświadczenie zarówno dla publiczności, jak i samych pisarzy. Niestety, nie miałem okazji wypowiedzenia żadnego zdania oprócz „dobry wieczór państwu”, bo mnie prowadzący w ogóle do głosu nie dopuścił. Ale, jak powiedziały moje koleżanki z warsztatów literackich, prezentowałem się bardzo dostojnie.  A i to mogę powiedzieć, że przyszło mi milczeć w bardzo dostojnym towarzystwie.  Muszę przyznać, że Festiwal jest bardzo ciekawym wydarzeniem kulturalnym, jest okazją do spotkania się z ludźmi z tzw. Branży, zawarcia nowych znajomości , uczestnictwa w dyskusjach i wymianie doświadczeń.  Z niecierpliwością czekam na następny. Wszystkich, którzy chcieliby się dowiedzieć więcej na temat tegorocznego Festiwalu Kryminału zapraszam na stronę Portalu Kryminalnego, gdzie można znaleźć szczegółowe relacje pisemne i filmowe :

 http://www.portalkryminalny.pl/content/view/2018/38  

 

 

INFORMACJA O AUTORZE

 

 

 

 

Piotr Pochuro

Dziewięć milimetrów do nieba

 


PREMIERA W KSIĘGARNIACH
w drugiej połowie czerwca 2009 r.

 

Autorem książki jest Piotr Matysiak,  pseudonim Pochuro, od 1991  do 2005r. funkcjonariusz policji. W latach 1991 – 1995 pełnił służbę mundurową w Oddziałach Prewencji Komendy Stołecznej Warszawy oraz w Batalionie Patrolowo – Interwencyjnym Komendy Stołecznej Policji. W latach 1995 – 1999  służył w wydziale kryminalnym jednej z komend rejonowych policji w Warszawie. Do jego zadań należało zajmowanie się sprawami dotyczącymi zabójstw, wymuszeń „haraczy”, napadów. Od 2000 – 2005 r. służył w strukturach Komendy Głównej Policji, jako funkcjonariusz operacyjny Centralnego Biura Śledczego, w Wydziale do Walki ze Zorganizowaną Przestępczością Narkotykową.

 

Materiały prasowe

www.ksiegarnia.branta.com.pl

 

 

 

Cóż można więcej. Kim jestem, dokąd zmierzam ... trąci nieco filozofią, mistycyzmem. Jestem zwykłym człowiekiem, którego nękają zwykłe codzienne problemy. Praca, dom, rodzina. Zwykły, codzienny kołowrót. I zwykłe, codzienne zamartwianie się o jutro. Policyjny epizod w moim życiu? Był to niewątpliwie jeden z najtrudniejszych, ale i najciekawszych momentów mojego życia. Gdy się skończył, okazało się, że jedyne co mam, czego się dorobiłem, to strzaskanych kolan na jednej z akcji i związanego z tym reumatyzmu, wiele wspomnień często traumatycznych oraz kilka wspaniałych przyjaźni. Czemu piszę? Jak by tu powiedzieć, bo mi coś w główce pyka. Bo bardzo mnie boli, gdy słyszę różne opinie różnych "dobrze poinformowanych" ludzi na temat policji i policjantów. Dowiaduję się, że policjanci to nieroby, nieuki, gamonie i w ogóle najlepiej rozgonić to towarzystwo na cztery wiatry. A skąd się biorą takie opinie? Ano z prasy. Mądrzy ludzie czytają prasę a tam jest napisane czarno na  białym jak należy prowadzić sprawy, jak należy uporać się z takim lub innym problemem. A piszą to goście, którzy swoje natchnienie czerpią z sufitu, gdy w chwili zadumy między jednym wyklepanym na klawiaturze zdaniem a drugim spojrzą się w górę. I później napełnieni natchnieniem znów walą w klawisze i smażą swoje wypociny. A mają one tyle wspólnego z rzeczywistością, co fabuła filmu "Gwiezdne Wojny" z realnym życiem. Tylko problem polega na tym, że jeżeli dziennikarz rypnie artykuł opisujący nieudolny sposób leczenia zastosowany przez doktora Lucjana S., zakwestionuje sposób ferowania wyroku przez sędzinę Genowefę J. lub stwierdzi, że inżynier Alojzy K. to bęcwał, bo nie umie obliczyć nośności mostu, to po napisaniu tego artykułu musi się liczyć z reakcją tych osób. I jeśli okaże się, że dziennikarz zebrał informacje w sposób nierzetelny to może być po prostu biedny. W przypadku komentowania spektakularnych akcji policyjnych jest zgoła inaczej. Policjanci biorący bezpośredni udział w danych wydarzeniach nigdy nic nie powiedzą. Nie wolno im. A dziennikarz komentuje przebieg akcji, sposób dowodzenia i co mu tam się w głowinie zrodzi. Do społeczeństwa dociera przekaz tylko z jednej strony. Często wypaczony i nie mający z prawdą wiele wspólnego. Chcę dać ludziom jakąś przeciwwagę. Pisząc, chcę pokazać warunki, w jakich przychodzi działać policjantom i podejmować decyzje. Decyzje często mające wagę życia i śmierci dla siebie lub postronnych osób. Czas jaki mają policjanci na podjęcie decyzji to często ułamki sekund. Bardzo łatwo w takich warunkach o błąd. Ktoś kiedyś ładnie powiedział, że służba w policji to wykonywanie zadań bojowych w warunkach pokoju. Im dłużej jestem w "cywilu" i wiodę spokojne życie cywila, tym bardziej z tym zdaniem się zgadzam. Przez czternaście lat byłem na wojnie. Brudnej, bezpardonowej wojnie. Wojnie, która toczyła się na ulicach miast w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Przypomnę, że wtedy praktycznie co drugi, lub trzeci dzień Warszawą wstrząsały wieści o kolejnej eksplozji samochodu pułapki, o strzelaninach na ulicy, o zabójstwach i napadach. Miastem tak naprawdę rządziły silne, dobrze zorganizowane grupy przestępcze. Grupy mające wpływy wśród polityków, palestry, mediów. A tym siłom przeciwstawialiśmy się my. Młodzi ludzie bez doświadczenia ale pełni zapału.  Sami przynosiliśmy materiały biurowe, jeździliśmy prywatnymi samochodami, nie liczyliśmy przepracowanych nadgodzin. Powiem może z patosem, ale z pełnym przekonaniem: to była wojna o Polskę. I my tę wojnę wygraliśmy. Dziś zorganizowane grupy zostały mocno przetrzebione i nie zagrażają bezpośrednio strukturom państwa. Na razie. Opowiadam o tej wojnie, toczącej się na ulicach pozornie spokojnych miast, bez wyraźnej linii frontu i gdzie nigdy nie wiadomo, kto jest wrogiem. 

 

Piotr Pochuro

 

ZAPRASZAM NA WYWIAD Z PIOTREM POCHURO

 

WIĘCEJ O PIOTRZE NA TVP KULTURA

 

PIERWSZE SPOTKANIE AUTORSKIE

 

LUBELSKI WIECZÓR AUTORSKI Z PRZEDŁUŻACZEM

 

 

 

<< leć do Piotr Pochuro