Jeśli topory nie działają skorzystaj z Mapy strony


<< leć do Wywiadów

 

Eroticon - drugi krąg piekła,

czyli erotyka w natarciu

 

 

Jan Siwmir: Cieszę się, że zgodziłeś się porozmawiać na temat Eroticonu. Niechętnie bierzesz udział w publicznych dyskusjach o tym, co dzieje się w literaturze, nie komentujesz nowości wydawniczych.

 

Michał Dec-Budziszyński: To prawda. Wyjątkiem był twój tomik Pytania na źle zadane odpowiedzi, na tyle interesujący, że pozwoliłem sobie na obszerną o nim wypowiedź. Nie po to emigrowałem, żeby teraz zajmować się utarczkami, które w polskim środowisku literackim są normą.

 

Jan Siwmir: Zapytam prosto z mostu: podoba ci się Eroticon?

 

Michał Dec-Budziszyński: Tak. Zaintrygowałeś mnie tą książką. Już na początku zauważyłem zamiast słowa „antologia” opis „nietypowy zbiór utworów miłosnych”. I nazwiska, które kojarzą mi się nie tylko ze świetną poezją i prozą, ale także z bezkompromisową krytyką literacką, jak Tomasz i Wioletta Sobierajowie oraz nazwiska młodych pisarzy: Piotra Goszczyckiego, Agnieszki Goszczyckiej, Agaty Kyzioł.

 

Jan Siwmir: W pełni świadomie nie użyliśmy słowa „antologia” – bo też nie jest to typowy wybór utworów. Po pierwsze, znajdziesz tu i poezję, i prozę, i prozę poetycką, a nawet... piosenki. Po drugie, miały one oddawać całą gamę uniesień miłosnych, od tych najbardziej infantylnych po egzystencjalne. Po trzecie, ułożone są w formie opowiadań.

 

Michał Dec-Budziszyński: Na to, że są tam piosenki, przyznaję, nie wpadłem, ale cała reszta jest, owszem, jasna i klarowna. Domyślasz się, że najbardziej spodobały mi się nawiązania do starożytności, antyku. Ten uniwersalizm i dotknięcie spraw związanych z przemijaniem, filozoficzną zadumą, egzystencjalną kropką nad „i”, o którą tak trudno, gdy w grę wchodzi pierwotny instynkt związany z seksualizmem, rozmnażaniem. Uważam, że to świetny pomysł na książkę, może nawet na coś większego niż taki zbiór. Miłość jako ucieczka od egzystencjalnego bólu i odwrotnie, metafizyka jako antidotum na niepowodzenie w miłości.

 

Jan Siwmir: Dla mnie te sprawy są nieodwracalnie związane. Miłość, śmierć, lęk i namiętność. Uczucia skrajne wymieszane jak w tyglu, z którego wychodzi słodko-gorzka potrawa zwana „życiem”.

 

Michał Dec-Budziszyński: Nie znam w literaturze wielu podobnych pomysłów, bo wprawdzie miłość i śmierć od zawsze są opisywane, lepiej, gorzej, ale nigdy w tak, rzekłbym, innowacyjnej formie. Zwłaszcza, że na niezwykłym scenariuszu nie kończą się niespodzianki związane z Eroticonem. Dwuznaczne motto wprowadzające w rozdział Olimp, zagadkowy tytuł Demiurgowie, nie wiemy bowiem, czy chodzi o ludzi, którzy chcą bohaterów kształtować na swój obraz i podobieństwo, czy o samych bohaterów. Wiersz po koniec świata, niby prosty, może nawet banalny, ale umieszczony w tym, a nie innym miejscu, nabiera innego charakteru, bardzo obrazoburczego. Odważnie to z waszej strony. No i fotografie Tomasza Sobieraja, poetyckie, duszno-erotyczne i jednocześnie ascetyczne, proste w formie, same w sobie stanowiące osobne byty, a nie tylko ilustracje.

 

Jan Siwmir: Tak, to smaczki dla nielicznych, wymagają sporej, nie tylko literackiej erudycji. Większość, zwłaszcza młodych, piszących wiersze uważa, że nic przed nimi nie było, a historia literatury zaczyna się od nich. I wyważają otwarte drzwi.

 

Michał Dec-Budziszyński: Rozumiem, do czego chcesz mnie sprowokować, ale tak jak mówiłem, nie chcę się mieszać w spory ideowe czy programowe. Mówiąc o odwadze, miałem na myśli także zamieszczenie takiego tekstu jak Nasycenie Tomasza Sobieraja, tekstu świeżego, świetnie napisanego, ale – bynajmniej to nie zarzut – ocierającego się o pornografię.

 

Jan Siwmir: Za Nasycenie i prowokacyjne fotografie Sobieraja – pewnie nas Radio Maryja odsądzi od czci i wiary, chociaż w gruncie rzeczy uważam, że będzie to najbardziej „wyślizgany” od palców fragment książki – o ile moherowe berety nie wykupią całego nakładu i nie spalą na stosie. A co powiesz o pamiętniku Agaty Kyzioł?

 

Michał Dec-Budziszyński: Niezwykły dystans, tak najkrócej określiłbym ten tekst. Jakby żywcem przeniesiony z prawdziwego życia, pisany przez kobietę inteligentną, którą przerosła miłość, z czego ona sama zdaje sobie sprawę. Zaprawiony lekką ironią, odwracający pojęcie dobra i zła ciekawy utwór, dający dobre rokowania dla autorki na przyszłość. Jestem też pełen uznania dla Agnieszki i Piotra Goszczyckich. Z jednej strony delikatność tekstów i to właśnie, co zaskakujące, w wykonaniu mężczyzny, z drugiej strony spojrzenie na miłość z perspektywy nastolatki, jeszcze nieporadne w wyrażaniu siebie, ale niezwykle dojmujące. Niełatwo było zapewne odtworzyć swoje młodzieńcze zachwyty. Większość ludzi się ich wstydzi, a przecież to chyba najpiękniejszy okres w życiu człowieka, najbardziej intensywnie przeżywany. Udała się wam ta książka, jest inna, świeża i taka... chwytająca i za serce, i za rozum.

 

Jan Siwmir: Żadnych zastrzeżeń?

 

Michał Dec-Budziszyński: Łyżka dziegciu też się znajdzie. Nie rozumiem na przykład, czemu część dotyczącą Rosji zrobiliście taką delikatną, nieśmiałą. Mnie Rosja kojarzy się z wielkimi namiętnościami, przelewem krwi, a teraz ta współczesna z nuworyszowskim „za pieniądze można wszystko”.

 

Jan Siwmir: A we mnie na słowo „Rosja” odzywają się wspomnienia „duszoszczipatielnych” rozmów, marzenia o idealnej miłości, księciu na białym koniu, suchego przestwór oceanu...

 

Michał Dec-Budziszyński: Schematy. Nieodgadnione i wbrew nazwie różne dla każdego. Jak jednak wytłumaczysz się ze skromnie reprezentowanej w Eroticonie perwersji, dosłownej fizjologii, uprzedmiotowienia partnera? Mówiłeś przecież, że waszą ambicją było pokazanie całego spektrum zagadnienia zwanego „miłość”.

 

Jan Siwmir: Skromnie? Mamy tutaj i miłość homoerotyczną w wierszu Sobieraja Axios, mamy fizjologię, perwersję i uprzedmiotowienie partnerów w jego Nasyceniu; generalnie to on zapewnia w tej książce „mocne doznania” – jedne realistycznie, inne pod przykryciem metafor. Każdy coś tutaj dla siebie znajdzie.

 

Michał Dec – Budziszyński: Niemniej dominuje tutaj spokojna poetyka, taka, jaką uprawia Piotr Goszczycki, podobnie delikatnie zaczyna swoją przygodę z literaturą jego żona, Agnieszka. Ciekawa propozycja pojawia się ze strony Wioletty Sobieraj – jej opowiadanie Demiurg układa się do snu to wyobrażenie rodzącej się namiętności Adama i Ewy, kiedy to po raz pierwszy mężczyzna spotyka kobietę, pojawia się pożądanie, i co na to nieplanowane uczucie powie dobry Bóg i... jego antagonista. No i ładnie to spointowałeś w Epilogu.

 

Jan Siwmir: To nie ja, to mój koźlonogi bohater, sprośny satyr, podążający w orszaku Dionizosa. To łączenie różnych punktów widzenia na miłość, odmiennych wrażliwości i doświadczeń autorów pozwoliło na nawiązanie ciekawego dialogu między naszymi utworami.

 

Michał Dec-Budziszyński: To prawda. Poza tym dzięki wprowadzeniu interesującej narracji, nawiązującej do różnych miejsc, wątków mitologicznych i biblijnych te utwory tworzą zaskakująco spójną całość. Czekam na wasze kolejne przedsięwzięcia artystyczne.

 

 

Berlin, 21 stycznia 2010

 

 

 

<< leć do Wywiadów