Jestem głuchy. Głuchy głuchotą
profana nie rozumiejącego malarstwa abstrakcyjnego. Pół zresztą biedy,
gdybym go nie rozumiał, niestety, nie odczuwam także przyjemności, patrząc
na nakreślone bezładnie kreski, na paletę barw i strukturę farby, która
nie ma żadnego związku z tym co zostało namalowane. Mam wtedy niemiłe
uczucie marnotrawstwa materiału i zawsze przed takim obrazem przypomina mi
się anegdota o malarzu, który maczał małpę w farbie i kazał jej chodzić po
płótnie. Dopóki nikt nie odkrył jego tricku, krytycy zachwycali się
cudowną świeżością artystycznego wyrazu twórcy. W poezji takie malarstwo
nazwałem na własny użytek poezją infradźwięków. Obraz jest, lecz nikt,
łącznie z samym autorem, nie jest w stanie powiedzieć co się za nim kryje.
Dlatego piszę do Ciebie, żebyś mogła
mi wytłumaczyć co oznacza np. wiersz:
Błądzę wśród cieni
Tkanina wisi w ciemnym pokoju
Na suficie grom much
Nie wiedzieć czemu
srogie są twoje rozkazy
Włączyć światło
Wysłuchać do końca
szumu głosów
Jaka tkanina, czyje rozkazy, co za
głosy i do czego to wszystko prowadzi?
Jeżeli z tych słów każesz mi samemu
namalować swój obraz, to przecież równie dobrze mogę zajrzeć do
jakiegokolwiek słownika i popuścić wodze fantazji.
Jak mówiłem jestem głuchy. Czasami
też z lekka ślepawy. Umiem sobie wyobrazić „wiśnie wśród pszczelich nut”,
lecz nie umiem sobie wyobrazić co daje mi obraz, który nakreśliłaś:
Kwietne błyski lśniły
o zachodzie
wśród świateł zmierzchu
Malowałeś siebie i mnie
wolnych i bujnych
Zbierałam wiśnie
wśród pszczelich nut
W desperacji zajrzałem do wstępu
napisanego przez Andrzeja Zaniewskiego. A więc jesteś ukryta za
„symbolami, archetypami, metaforami czyli słowami w maskach”.
Teraz rozumiem. Piszesz dla tych,
którzy po każdym słowie oczekują nie tylko wieloznaczności, ale i zasłony,
za którą sami chcą sobie wyobrazić kota, którego być może tam nie ma.
Istnieją przecież uznane galerie, wystawiające abstrakty jako dzieła
sztuki, co oznacza, że oglądanie ich jest dla niektórych przeżyciem na
miarę mojego, gdy czytam Wisławę Szymborską. Więc pewnie to Ty masz rację.
Muszę zatem poszukać w sklepach zoologicznych. Mam nadzieję, że gdzieś
sprzedają małpy. Chociaż... może żaba wystarczy? Jak myślisz?
No dobrze, żartowałem.
Twój szczerze oddany
Jan Siwmir
Ps. Spróbowałem sobie wyobrazić świat z
tylko jednym rodzajem roślin – moimi ulubionymi makami. Horror. Toteż tak
sobie teraz kombinuję, w zaciszu komputera: smutno byłoby, gdyby wszyscy
pisali zgodnie z oczekiwaniami Siwmira. Wiersze byłyby logiczne, jasne od
początku do końca, z pointą i z zaskakującym spojrzeniem na rzeczywistość.
A co, jeśli ktoś jest na bakier z logiką? W życiu przecież nie wszystko
musi być uporządkowane pod jedną kreską. Mam zatem nadzieję, że będziesz
pisać. A z czasem być może i moje ucho otworzy się na szersze spektrum
dźwięków. Czego Tobie i sobie życzę. Póki co, polecam Ci książkę Jeremiego
Bożkowskiego „Piękna kobieta w obłoku spalin”