„Człowiek
zawsze – zajęty ziarnkami piasku na brzegu – mieszka w rzeczywistości na
skraju nieskończonego morza tajemnicy”
Karl Rehner
Oto człowiek.
Stoi na brzegu i liczy ziarenka piasku: poranna kawa, robaczywe jabłko,
zamknięta książka, metalowy krzyż i kilka świeczek przy drodze. Czasem
rzeźba w postaci zdjęcia. Piotr Goszczycki zanurza się w codzienności.
Inni powiedzieliby szarej, smutnej, nużącej i beznadziejnej. Ale jeśli
spojrzy się z odpowiedniej perspektywy, to widać wtedy nieśmiałe światło w
starej wieży, które uruchamia wyobraźnię, księżyc uchylający rąbka
tajemnicy, odbicie twarzy w szybie. To dużo. Są tacy, którzy nie widzą
niczego oprócz cienia własnego nosa. Przewracają się o rzeczywistość nie
dostrzegając jej. A przecież poznanie drobiazgów to pierwszy krok w
procesie myślenia. Tak patrzy dziecko, gdy ogląda się po raz pierwszy w
kałuży, tak działa naukowiec, gdy próbuje wysnuć prawidłowość ze swoich
badań. Ziarenka piasku można zebrać w garść, lecz nie można w dłoni
zamknąć całej plaży. Wystarczy jednak podnieść głowę, nieco wyżej niż
wszyscy, i staje się wtedy jasne, że żyjemy na brzegu nieskończonego morza
tajemnicy.
Piotr
Goszczycki umiejętnie wiedzie nas od szczegółu do uniwersalnych
stwierdzeń.
Świat to nie plac
zabaw
ze strzelnicą
i porcelanowymi
kukiełkami
Pięknie
prowadzone wiersze, z pointą i z niedopowiedzeniami we właściwych
miejscach. Nie przegadane, zwięzłe, ale nastrojowe jak pierwsza randka
przy świecach. Kiedy jeszcze nie wiemy o sobie zbyt wiele ale już coś
skrzy, przyciąga i mruczy jak kot spragniony bliskości. I pierwsza noc,
kiedy zostajemy sami (nadzy na całe łóżko).
W całość
wplecione zdjęcia, smutne, nostalgiczne. Niektóre ironiczne jak drewniana
twarz rzeźby. Kolejne chleby Goszczyckiego, których możemy posmakować
choćby odrobinę.
Tomik wierszy
niezwykły, bo wykraczający poza schemat nijakiej i bezbarwnej literatury
współczesnej. Mówiący interesująco o rzeczach ważnych i najważniejszych,
balansujący na krawędzi, lecz nigdy nie przekraczający granicy banału.
Autor jawi nam się jako artysta niezwykle delikatny, wrażliwy, myślący i
czuły. Wiersze są apoteozą domu, życia rodzinnego, wspomnień, ludzi. To
zapomniane wartości. Zajrzyjmy więc w duszę Piotra mówiąc: oto człowiek.
Człowiek naszych
czasów.
Nie wykształcony,
nie analfabeta.
Z kobietą i z
poezją,
prawie jak z
miłością
intymnie.
A jeśli spytamy
go: co dalej? Czy autor nam odpowie? Nie, on sam pyta – „gdzie jesteś moja
dorosła nadziejo”? „Jak iść”? „Co dalej, życie?”
Cóż, artysta mający
ułożony każdy kawałek puzzla swojego życia na właściwym miejscu to artysta
skończony. W złym znaczeniu tego słowa – nie rozwija się. Cieszmy się
więc, że przed nim (i przed nami) tak wiele pytań, bo one są ważniejsze
niż odpowiedzi.
Jan Siwmir
www.jansiwmir.com
Piotr Goszczycki
„Przed kurtyną świtu”; Wyd. Komograf; Warszawa 2008