Jeśli topory nie działają skorzystaj z Mapy strony


<< powrót

 

SERNIK

 

1 kg sera półtłustego (może być mielony, albo samemu zmielić)

5 jaj

1 i 1/2 szkl. cukru

cukier waniliowy

1 margaryna lub masło roślinne

2 budynie śmietankowe (wszystko jedno czy z cukrem czy bez)

skórka otarta z cytryny lub limonki

garść rodzynek moczonych przez minimum godzinę w rumie

puszka brzoskwiń (połówki pokroić na cieńsze plasterki)

paczka okrągłych biszkoptów

 

Utrzeć żółtka z cukrem i cukrem waniliowym. Dodać masło, potem ser. Na końcu budyń, skórkę z cytryny, rodzynki i delikatnie domieszać pianę z białek (mam nadzieję, że wszyscy wiedzą, że przed ubijaniem należy na trochę włożyć białka do lodówki i dodać szczyptę soli). Nie przejmować się jeśli całość bardziej przypomina konsystencją zupę niż krem - tak bywa, gdy robimy z gotowego, mielonego sera, za to sernik po upieczeniu jest bardzo delikatny, jak puch.

Tortownicę wyłożyć biszkoptami. Kto nie ma silikonowej, wcześniej musi posmarować ją masłem.

Wylać na biszkopty masę serową.

Na wierzchu rozłożyć plasterki brzoskwiń. Piec w temperaturze 175 stopni przez godzinę i 15 min. albo trochę dłużej (zależy od programu i od wilgotności sera, który kupiliśmy), na 3 poziomie od dołu.  Jeśli zostały nam białka z tiramisu, ubić je, dodać odrobinę cukru pudru i kisielu (jakikolwiek, ja lubię żurawinowy) i rozłożyć na cieście na 20 minut przed końcem pieczenia. A jak nam się nie chce bawić, to rozłożyć od razu przed pieczeniem. Trochę bardziej będzie ta piana wyschnięta.

Z krojeniem poczekać aż wystygnie, inaczej się rozpaskudzi...

 

 

 

 

 

<< powrót