Kapadocja słynie z księżycowych krajobrazów. Jedną z form zwiedzania tej
krainy jest lot balonem o wschodzie słońca.
O godzinie piątej z hotelu Merit Inn zabrał nas (czyli całą polską trójkę
- dwuosobowy Siwmir i Ada) mały busik, potem wykręcił jeszcze do kilku
innych hoteli, pozbierał międzynarodowe towarzystwo i pojechaliśmy do
wylęgarni balonów. Nasz był szary i dopiero go rozkładano. Pozostałe, ku
naszej radości, były kolorowe i niektóre już startowały. Trafiliśmy na
niezłego pilota, który nie tylko opowiadał o ciekawostkach w Kapadocji,
ale także pokazywał na co warto zwrócić uwagę. Podczas gdy inne balony
penetrowały wnętrza kanionów, my schodząc nisko nad ziemię, wybraliśmy się
do czyjegoś sadu, bezczelnie kradnąc morele.
O umiejętnościach pilota niech
zaświadczy fakt, że wylądowaliśmy wprost na platformie traktora. O naszych
umiejętnościach szkoda gadać, bo ledwo potrafiliśmy wygramolić się
z kosza:)
Na zakończenie opiliśmy lot szampanem i
otrzymaliśmy imienne certyfikaty potwierdzające udział w locie balonem.