<< leć do zdjęć

 

SAHARA

 

  Tunezyjska wycieczka na Saharę wiodła przez Kairouan, Neftę a z powrotem przez El Jem.

W programie było zwiedzanie oazy, wycieczka land roverami (siniaki po akrobacjach kierowców wliczone w cenę), zwiedzanie makiet z planu "Gwiezdnych Wojen", wschód słońca na słonym jeziorze, kulig dorożek i przejażdżka na wielbłądach.

 

 

Kierowca (ten po lewej) land rovera, którym miałam przyjemność jechać.

fot. Ewa Pilitowska

 

 

 

 

Tuż po utopieniu aparatu (wpadł do wody, razem ze mną niestety).

fot. A.Kiklica

 

 

 

 

 

 We are the champions!

 

 

 

 

 

"Przyjdź tu malutka!"

 

 

 

 

 

 Jak my tam wlazłyśmy w tych sukienkach, do tej pory nie wiem.

fot. P.Pazikowski

 

 

 

 

 

Pogibani.

fot. A.Kiklica

 

 

 

 

 

 Wow!

 

 

 

 

 

Wielbłądy trakcyjne.

fot. Ewa Pilitowska

 

 

 

"Tak, tak, ty z aparatem, chodź no tutaj."

fot. A.Kiklica

 

 

 

 

 Wielbłąd piętrogarbny.

fot. A.Kiklica

 

 

 

 

 

 Biedaczek, próbuje wstać, ale chyba się zasapał.

fot. A.Kiklica

 

 

 

 

 A ten, najwyraźniej z dużą ulgą, siada.

fot. P.Pazikowski

 

 

 

 

 Dumny wielbłąd, bo woził Siwmira:-)

fot. Ewa Pilitowska

 

 

 

 

Zgrany zespół; wielbłąd, Siwmir, przewodnik.

fot. Ewa Pilitowska

 

 

 

 

 

 Całkiem wygodna ta kuweta.

fot. A.Kiklica

 

 

 

 

Było spoko!

fot. A.Kiklica

 

 

 

 

 

 Niepokonani.

 

 

 

 

 Hinduskie akcenty na Saharze.

fot. A.Lesińska

 

 

 

 

 Szyby w dorożce trochę przeszkadzały robić zdjęcia;-)

 

 

 

 

 

Banan w skarpecie.

 

 

 

 

Popisowy numer.

 

 

 

 

 Na plantacji.

 

 

 

 

 

 Pokaz zapylania.

 

 

 

 

Ciekła ślina, ale okazały się robaczywe jak cholera.

 

 

 

 

 

 Z wrażenia zapomniałam zapytać o cenę:(

 

 

 

 

 

 Wbrew pozorom przeżył.

 

 

 

 

 

 

 Zgwałcili mnie jakimiś jaszczurami i jeszcze wołali, żeby zapłacić za zdjęcie. Pfuj...

fot. E.Lesińska

 

 

 

 

 

 A kuku!

fot. Ewa Pilitowska

 

 

 

 

 

 Jak króliczek z nory...

 

 

 

 

 

 I pomyśleć, że toto coś skraplało. Ale jakoś chyba bez efektu.

 

 

 

 

 

 

 Uciekły na nasz widok.

 

 

 

 

 

 Trzy osiołki.

fot. A.Kiklica

 

 

 

 

 

 Matka karmiąca.

fot. A.Kiklica

 

 

 

 

 

 

<< leć do zdjęć